kreatywnoscdziecka.pl

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Filter by Categories
Drukowanie
Duży format
Edukacja
Edukacja artystyczna
Formy przestrzenne
Kolaż
KREATYWNY DOM
Lepienie
Malowanie
Malowanie w akcji
Natura
O kreatywności
Ozdoby
Rozwój dziecka
Rysowanie
Sensoplastyka
Taniec
WIEDZA
Wycinanie
ZABAWY
Zajęcia plastyczne

Arno Stern i rysunki dzieci – ślady czy “gryzmoły”?

Jakiś czas temu na moim blogu pojawił się tekst o rysowaniu dzieci. Zachęcam Was do lektury!

Dziś chciałam rozszerzyć fascynujący temat bardzo wczesnych dziecięcych rysunków. Czy to są tylko „gryzmoły”, czy coś więcej?! Czy mają wpływ na dalszy rozwój rysunku? Zachęcam rodziców dzieci w każdym wieku, by zapoznali się z tekstem! Znajdą tu inspirujące informacje o naturze rysowania i malowania dzieci, które pomogą zrozumieć twórczość dzieci i jej źródła. 🙂

Arno Stern - Ślad 1

Dzieci nie gryzmolą, tylko zostawiają pierwsze ślady

Słowo „gryzmoły” używane jest przez teoretyków dziecięcej twórczości jako fachowe określenie pierwszego etapu rozwoju dziecięcego rysunku. To czas, gdy dziecko jeszcze nie przedstawia konkretnych rzeczy ani osób na obrazkach (domków, ludzików, zwierzątek, słoneczek, kwiatków itd.). Rysuje raczej nieporadnie kłębowiska linii, kropki, kreski oraz pierwsze, proste kształty.

Po kursie Arno Sterna, który stworzył wyjątkową zabawę malarską (Malort) udało mi się uwolnić całkowicie od słowa „gryzmoły”. Arno Stern nie tylko prowadzi całe życie zabawę malarską (70 lat!), ale też jest badaczem dziecięcych rysunków (więcej poniżej). Uważa, że słowo „gryzmoły” deprecjonuje pierwsze ślady, jakie zostawia dziecko i jest ignorowaniem ich źródła.

Uczę się bez przerwy – zawsze źle się czułam ze słowem „gryzmolić” i wyjaśnieniami ekspertów od rozwoju dziecka, że pierwsze rysunki dzieci są nieporęczne, nieprawidłowe itd. Czułam, że to jest bardziej organiczne działanie. Trudno mi było jednak zająć się tymi rysunkami, choćby na blogu, w jakiś bardziej zbalansowany i racjonalny sposób. Arno Stern pomógł mi docenić w pełni ich znaczenie. Gdy przeczytacie poniższy też, możecie także zmienić na zawsze spojrzenie na (wczesne) rysowanie Waszych dzieci!

Niezwykła historia Arno Sterna

Arno Stern to człowiek legenda. Ma skończone 94 lata i do dziś pracuje, a nawet prowadzi kursy! Towarzyszy dzieciom w rysowaniu i malowaniu od … lat 40-tych XX w.! Wtedy został zatrudniony w sierocińcu. Kontynuował w Paryżu, gdzie założył pracownię swobodnej zabawy malarskiej Malort. Ma niezwykłe archiwum dziecięcych prac, które liczy ponad pół miliona sztuk! Badając źródło i ewolucję dziecięcych znaków, wyruszył w świat, by spotkać się z dziećmi, które często nie znały nawet żadnego narzędzia do rysowania i malowania, a tym bardziej nie chodziły do szkoły i nie miały styczności z europejską kulturą. Odwiedził dzieci w głębi Afryki, mieszkających na pustyni Nomadów, dzieci z Amazonii i Azji.

Arno Stern - Ślad 6a

Zdumiewające odkrycie

W pewnym momencie odkrył coś bardzo zdumiewającego. Zauważył, że dzieci, niezależnie od kultury i szerokości geograficznej, rysują … uderzająco podobnie, a kształty ewoluują według pewnych reguł, które go zafascynowały. Przez parę dekad porównywał te rysunki i analizował. Odkrył na przykład, że dzieci na całym świecie rysują tak samo dom, choć … żadne w takim domu nie mieszkało! Stworzył teorię formulacji, czyli rozwoju dziecięcego rysunku od pierwszych śladów zostawianych na kartce. Szczegółowo ten rozwój opisał.

Dzieci zaczynają od tych samych kółkowań i punktów, które rozwijają się w kółka, krople, trójkąty, kreski, linie… Z czasem zaczynają bawić się odkrytymi przez siebie figurami (nazwał je „figurami pierwotnymi”). Tworzą z nich różne kombinacje. Jako następny etap pojawiają się motywy, czyli domki, kwiatki, ludzie, drzewa, zwierzątka, samochody, ptaki, łódki, rybki… Ale… nawet w tych motywach zawarte są figury pierwotne! Jeśli, oczywiście nie zakłócimy rozwoju dziecięcego rysunku, sugerując „lepsze rozwiązania”.

Arno Stern - Ślad 3a

Co odkrywczego przekazuje nam Arno Stern?

Ktoś może zapytać: a co w tym takiego szczególnego? Przecież znawcy dziecięcego rozwoju i rysunku już dawno określili etapy rozwoju rysunku i nawet przypisali je do etapu rozwoju dziecka :).

Różnica jest ogromna. Przede wszystkim Arno Stern nie „diagnozuje” etapu rozwoju dziecka według rysunku. Nawet dorośli, którzy przechodzą „detoks” i zaczynają malować swobodnie, odnajdują figury pierwotne, które powstają z pierwszych śladów (kółkowań i punktów) i na ich bazie tworzą niezwykłe formy. Te pierwsze ślady i figury pierwotne siedzą w każdym człowieku, są zawarte w jego swobodnym malowaniu nawet, gdy ono się rozwija w coraz bardziej złożone formy.

Arno Stern - Ślad 7a

Po drugie, podejście do wczesnego etapu rysowania dziecka zmienia się w rewolucyjny sposób. Do tej pory uważano, że pierwsze dziecięce rysunki, które nie przedstawiają nic konkretnego, są nieporadnymi próbami („gryzmołami”). Dopiero z czasem dzieci nabywają coraz większą sprawność w odwzorowaniu rzeczywistości, a ta sprawność  świadczy o rozwoju fizycznym, intelektualnym i psychicznym.

Arno Stern dostrzegł i przebadał coś niesamowitego: to nie są nieporadne „gryzmoły”, ale pierwsze ślady dziecka. Są podobne, rozwijają się według podobnych reguł, bo … są zapisane w naszej pamięci organicznej, są częścią naszego kodu genetycznego. Gdy je szanujemy i pozwalamy im się rozwijać, to szanujemy wewnętrzną naturę dziecka. Umożliwiamy mu radość ekspresji,  odkrywania i bawienia się tymi śladami.

Arno Stern - Ślad 8

Moje odkrycie i zdumienie

Już jakiś czas temu czytałam książkę Arno Sterna, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Ale dopiero podczas kursu, gdy na ekranie wyświetlał wczesne rysunki dzieci z Paryża, dżungli albo pustyni, przeżywałam co chwilę zdumienia. Wydawało mi się, że … pokazuje obrazki mojego dziecka! 🙂 Te na ekranie były narysowane według dokładnie takich samych reguł. To mnie jeszcze bardziej przekonało do teorii formulacji.

Czy dzieci chcą nam coś powiedzieć przez swobodne malowanie i rysowanie?

Dzieci rysując swobodnie … nie chcą nam NIC powiedzieć. To następna rzecz, którą często trudno przetrawić na początku. Ale jeśli ma się szansę prześledzić na spokojnie, nawet w czasie trzech dni kursu, proces tworzenia i formulacji u dzieci, staje się to jasne. O wiele większą radość, satysfakcję i spełnienie daje swobodna, nieoceniania ekspresja, dogłębne rozwijanie własnych odkryć i tematów niż obrazek obliczony na aprobatę albo efekt. Zaczyna się właśnie od pierwszych kółeczek, kropek, kresek, krzyżyków…

Według mnie nie kłóci się to ze zdrowo rozumianą arteterapią, które wykorzystuje dziecięce rysunki do komunikacji z dzieckiem i diagnozy – robi to jednak w sposób pełen szacunku i ostrożności. Ale to już inna historia :). Tu jest czysta zabawa, która ma głęboką wartość.

Arno Stern - Ślad 10a

Jak dzieci pokazują świat i jak się rozwijają?

No i znowu czas na otrząśnięcie się z mitów. To nieprawda, że dzieci „źle” widzą świat i tak go rysują – że trzeba im pokazać, jak się robi to prawidłowo. Patrząc, z jaką łatwością małe dzieci dostrzegają cechy charakterystyczne zwierzątek albo przedmiotów, rzeczywiście trudno w to uwierzyć :).

Punktem wyjścia są dla nich pierwsze ślady i figury pierwotne zapisane w pamięci organicznej człowieka. Dziecko wcale nie chce przedstawiać świata rzeczywistego! Dziecko bawi się swoimi figurami. Potem dostrzega ich podobieństwo do osób i obiektów z rzeczywistości. Tworzy motywy, m.in. domek, drzewo, kwiaty, ptaki, ludzie, zwierzęta, łódki itd. Te motywy coraz bardziej się rozwijają, tak samo obrazki dziecka. Ale wciąż nie chce kopiować świata –  tworzy z nich … swój własny świat, ze wszystkim, co dla nich ważne, bliskie, fascynujące…

Arno Stern - Ślad 2a

Co ciekawe, choć te rysunki rozwijają się … nie odrzucają pierwszych etapów. Figury pierwotne, które dziecko odkrywa, mając parę lat, są wciąż zawarte w bardziej złożonych przedstawieniach! Nie są więc nieporadnymi próbami dziecka, ale stanowią bazę (kamienie węgielne), na których dziecko buduje.

To bardzo ważne odkrycie, bo rzuca też inne światło na ewolucję rysunku i samą kreatywność. Nowe, rozwinięte nie oznacza odrzucenia tego, co pierwotne, bazowe. Poza tym rozwój nie wyklucza powtarzalności. Te cechy i wartości współgrają ze sobą, a nawet karmią autentyczną indywidualność i oryginalność.

Do widzenia szablony i wzory

Czy przekonują Was te argumenty? Mnie tak. Od dawna miałam wewnętrzny sprzeciw wobec wszelkich szablonów i tutoriali typu „jak narysować mysz, kotka itd.”. Wyjątkiem są dla mnie tylko przedmioty dekoracyjne, typu świąteczny aniołek. Jednak podawanie dziecku „przepisu” na rysunek to … wytrącanie mu z ręki jego możliwości ekspresji i poczucia, że „potrafi sam/a coś wymyślić”

Arno Stern - Ślad 5a

Swobodne malowanie – sposób na przeżywanie siebie i świata

Arno Stern odżegnuje się od wszelkiego rodzaju terapii i zajęć dydaktycznych. Jego zabawa malarska to właśnie detoks wobec wszelkiego oceniania i diagnozowania. Dziecko (też dorosły) ma poczuć się wolne, sięgnąć do swoich źródeł – wszystko w atmosferze pełnej bezpieczeństwa.

Rysunek, który jest odkrywaniem własnej natury i tworzeniem własnego świata – do tego zajęciem właściwie medytacyjnym, nieobliczonym na żaden cel ani komunikacje – staje się autentyczną i samodzielną drogą rozwoju, dochodzenia do równowagi i poznawanie siebie. 

A co możemy zrobić na co dzień? Dać dzieciom bawić się swobodnie w malowanie i rysowanie. Nie oczekiwać rezultatu, nie pouczać i nie oceniać. Też tych pierwszych kółkowań, punkcików i kształtów! Niech dziecko jak najdłużej się nimi bawi! Też zaufać.

PS. Używam zamiennie albo razem słów „malowanie” i „rysowanie”, gdyż tworzenie obrazów odbywa sie według tych samych reguł w obu przypadkach. Różni się jedynie narzędzie i szczegółowość obrazu.

follow
Podziel się…
Close Menu
%d bloggers like this: