Arno Stern i rysunki dzieci – ślady czy “gryzmoły”?

Jakiś czas temu na moim blogu pojawił się tekst o rysowaniu dzieci. Zachęcam Was do lektury!

Dziś poszerzam temat bardzo wczesnych dziecięcych rysunków. Czy to są tylko „gryzmoły”, czy coś więcej?! Czy mają wpływ na dalszy rozwój rysunku? Zachęcam rodziców dzieci w każdym wieku, by zapoznali się z tekstem. Znajdą tu ciekawe informacje o naturze rysowania i malowania dzieci, które pomogą zrozumieć twórczość dzieci i jej źródła.

Arno Stern - Ślad 1

Dzieci nie gryzmolą, tylko zostawiają pierwsze ślady.

Słowo „gryzmoły” używane jest przez teoretyków dziecięcej twórczości jako fachowe określenie pierwszego etapu rozwoju dziecięcego rysunku. To czas, gdy dziecko jeszcze nie przedstawia konkretnych rzeczy ani osób na obrazkach (domków, ludzików, zwierzątek, słoneczek, kwiatków itd.). Rysuje kłębowiska linii, kropki, kreski oraz pierwsze, proste kształty.

Zawsze czułam się źle ze słowem “gryzmolić” i jego negatywnym zabarwieniem. Też nie do końca byłam przekonana, że są to tylko nieporęczne próby narysowania “czegoś”, bo widziałam w nich jakiś charakter. Czułam, że jest to bardziej organiczne działanie dzieci. Dopiero Arno Stern, do którego uczęszczałam na kurs uprawniający do prowadzenia zabawy malarskiej w duchu Malortu, pomógł mi ujrzeć te rysunki jaśniej z tej odmiennej perspektywy. Wrew pozorom, nie jest to błaha sprawa, jeśli mamy wspierać dzieci w rozwoju ich zdolności ekspresji. Nasze podejście może wiele zmienić – zachęcić lub zniechęcić je do dalszego rysowania, które we wczesnym dzieciństwie jest ważniejsze niż pisanie i liczenie.

Niezwykła historia Arno Sterna

Arno Stern to człowiek legenda. Urodził się w 1924 roku, przez 70 lat (!) prowadzi zabawę malarską Malort i uczy innych dorosłych na kursach, jak podchodzić do dziecięcych rysunków. Towarzyszy dzieciom w rysowaniu i malowaniu od … lat 40-tych XX w.! Wtedy został zatrudniony w sierocińcu. Kontynuował w Paryżu, gdzie założył pracownię swobodnej zabawy malarskiej Malort. Jest badaczem i ma niezwykłe archiwum dziecięcych prac, które liczy ponad pół miliona sztuk! Badając źródło i ewolucję dziecięcych znaków, wyruszył w świat, by spotkać się z dziećmi, które często nie znały nawet żadnego narzędzia do rysowania i malowania, a tym bardziej nie chodziły do szkoły i nie miały styczności z europejską kulturą. Odwiedził dzieci w głębi Afryki, mieszkających na pustyni Nomadów, dzieci z Amazonii i Azji.

Arno Stern - Ślad 6a

Zdumiewające odkrycie

W pewnym momencie odkrył coś bardzo zdumiewającego. Zauważył, że dzieci, niezależnie od kultury i szerokości geograficznej, rysują … uderzająco podobnie, a kształty ewoluują według pewnych reguł, które go zafascynowały. Przez parę dekad porównywał te rysunki i analizował. Odkrył na przykład, że dzieci na całym świecie rysują tak samo dom, choć … żadne w takim domu nie mieszkało! Stworzył teorię formulacji, czyli rozwoju dziecięcego rysunku od pierwszych śladów zostawianych na kartce. Szczegółowo ten rozwój opisał.

Dzieci zaczynają od tych samych kółkowań i punktów, które rozwijają się w kółka, krople, trójkąty, kreski, linie… Z czasem zaczynają bawić się odkrytymi przez siebie figurami (nazwał je „figurami pierwotnymi”). Tworzą z nich różne kombinacje. Jako następny etap pojawiają się motywy, czyli domki, kwiatki, ludzie, drzewa, zwierzątka, samochody, ptaki, łódki, rybki… Ale… nawet w tych motywach zawarte są figury pierwotne. Jeśli, oczywiście, nie zakłócimy rozwoju dziecięcego rysunku, sugerując „lepsze rozwiązania”.

Arno Stern - Ślad 3a

Co odkrywczego przekazuje nam Arno Stern?

Ktoś może zapytać: a co w tym takiego szczególnego? Przecież znawcy dziecięcego rozwoju i rysunku już dawno określili etapy rozwoju rysunku i nawet przypisali je do etapu rozwoju dziecka :).

Różnica jest ogromna. Przede wszystkim Arno Stern nie „diagnozuje” etapu rozwoju dziecka według rysunku. Nawet dorośli, którzy przechodzą „detoks” i zaczynają malować swobodnie, odnajdują figury pierwotne, które powstają z pierwszych śladów (kółkowań i punktów) i na ich bazie tworzą niezwykłe formy. Te pierwsze ślady i figury pierwotne siedzą w każdym człowieku, są zawarte w jego swobodnym malowaniu, nawet gdy ono się rozwija w coraz bardziej złożone formy.

Arno Stern - Ślad 7a

Po drugie, podejście do wczesnego etapu rysowania dziecka zmienia się w rewolucyjny sposób. Do tej pory uważano, że pierwsze dziecięce rysunki, które nie przedstawiają nic konkretnego, są nieporadnymi próbami („gryzmołami”). Dopiero z czasem dzieci nabywają coraz większą sprawność w odwzorowaniu rzeczywistości, a ta sprawność  świadczy o rozwoju fizycznym, intelektualnym i psychicznym.

Arno Stern dostrzegł różnicę: to nie są nieporadne próby i  „gryzmoły”, ale pierwsze “ślady” dziecka. Są podobne u wszystkich dzieci, rozwijają się według podobnych reguł, bo … są zapisane w naszej pamięci organicznej, są częścią naszego kodu genetycznego. Gdy pozwalamy im się rozwijać, to szanujemy wewnętrzną naturę dziecka, umożliwiamy mu radość ekspresji, odkrywania i bawienia się tymi śladami. Różnica zasadnicza w traktowaniu dziecięcej kreatywności i ekspresji.

Arno Stern - Ślad 8

Moje zdumienie

Książkę Arno Sterna czytałam już jakiś czas temu i bardzo mnie zaintrygowała. Ale dopiero podczas kursu, gdy na ekranie wyświetlał wczesne rysunki dzieci z Paryża, dżungli albo pustyni, przeżywałam co chwilę zdumienie. Wydawało mi się, że … pokazuje obrazki mojego dziecka! 🙂 Widziałam te same reguły, kształty, motywy – nie raz wręcz prawie takie same realizacje. Było to niewiarygodne i przekonało mnie do teorii formulacji.

Czy dzieci chcą nam coś powiedzieć przez swobodne malowanie i rysowanie?

Według Arno Sterna dzieci rysując swobodnie … nie chcą nam NIC powiedzieć. To następna rzecz, którą może wydawać się dziwna dorosłym. Tym bardziej że w domu dzieci często coś dla nas rysują jako podarunek od serca. Ale w czasie swobodnego rysowania (bez presji, aby było tak albo siak, bez sugestii, co będzie ładne i chwalone) są najczęściej “same ze sobą” – rysowanie to flow, któremu się poddają, ciesząc się swobodą, zabawą kształtami, poznawaniem i rozwijaniem swoich tematów. Zaczynają właśnie od pierwszych kółeczek, kropek, kresek itd.

Arno Stern - Ślad 10a

Jak dzieci pokazują świat i jak się rozwijają?

To nieprawda, że dzieci „źle” widzą świat i tak go rysują – że trzeba im pokazać, jak się robi to prawidłowo. To kolejny mit. Rzeczywiście, mając świadomość, z jaką łatwością małe dzieci dostrzegają np. cechy charakterystyczne zwierzątek albo przedmiotów, rzeczywiście trudno w to uwierzyć. Znowu zmuszanie dzieci do przedstawienia umownej perspektywy jest nieporozumieniem i niezrozumieniem etapów rozwoju.

Punktem wyjścia w czasie swobodnego rysowania nie jest dla nich próba odwzorowania rzeczywistości, ale pierwsze ślady i figury pierwotne zapisane w pamięci organicznej człowieka. Dziecko bawi się swoimi figurami. Potem dostrzega ich podobieństwo do osób i obiektów z rzeczywistości. Tworzy motywy, m.in. domek, drzewo, kwiaty, ptaki, ludzie, zwierzęta, łódki itd. Te motywy coraz bardziej się rozwijają, co daje dziecku dużą satysfkację. Ale wciąż nie jest to jedynie kopiowanie świata. Jest to tworzenie swojego własnego świata, ze wszystkim, co jest ważne, bliskie i ciekawe dla dziecka.

Arno Stern - Ślad 2a

Choć te rysunki rozwijają się … nie odrzucają pierwszych etapów. Figury pierwotne, które dziecko odkrywa, mając parę lat, są wciąż zawarte w bardziej złożonych przedstawieniach. Stanowią bazę (kamienie węgielne), na których dziecko dalejbuduje.

To bardzo ważne odkrycie, bo rzuca też inne światło na ewolucję rysunku i samą kreatywność. Nowe, rozwinięte nie oznacza odrzucenia tego, co pierwotne, bazowe. Poza tym rozwój nie wyklucza powtarzalności. Te cechy i wartości współgrają ze sobą, a nawet karmią autentyczną indywidualność i oryginalność.

Do widzenia szablony i wzory

Czy przekonują Was te argumenty? Mnie tak. Od dawna miałam wewnętrzny sprzeciw wobec wszelkich szablonów i tutoriali typu „jak narysować mysz, kotka itd.”. Podawanie dziecku „przepisu” na rysunek to też wytrącanie mu z ręki jego możliwości ekspresji i poczucia, że „potrafi sam/a coś wymyślić”.

Arno Stern - Ślad 5a

Swobodne malowanie – sposób na przeżywanie siebie i świata

Arno Stern odżegnuje się od wszelkiego rodzaju terapii i zajęć dydaktycznych. Ma to dla mnie wartość – choć jego podejście do terapii i edukacji, jak dla mnie, jest mocno zabarwione uprzedzeniem do wybiórczych, krytykowanych metod i podejść. Ale jego zabawa malarska to rzeczywiście właśnie detoks wobec wszelkiego oceniania i diagnozowania. Dziecko (też dorosły) ma poczuć się wolne, sięgnąć do swoich źródeł – wszystko w atmosferze pełnej bezpieczeństwa.

Rysunek, który jest odkrywaniem własnej natury i tworzeniem własnego świata – do tego zajęciem właściwie medytacyjnym, nieobliczonym na żaden cel ani komunikacje – staje się autentyczną i samodzielną drogą rozwoju, dochodzenia do równowagi i poznawanie siebie. 

A co możemy zrobić na co dzień? Dać dzieciom bawić się swobodnie w malowanie i rysowanie. Nie oczekiwać rezultatu, nie pouczać i nie oceniać. Też tych pierwszych kółkowań, punkcików i kształtów! Niech dziecko jak najdłużej się nimi bawi! Też zaufać.

PS. Używam zamiennie albo razem słów „malowanie” i „rysowanie”, gdyż tworzenie obrazów odbywa się według tych samych reguł w obu przypadkach. Różni się jedynie narzędzie i szczegółowość obrazu.

follow
Podziel się…