Lalka motanka

Gdy byłam mała, uwielbiałam lalki. Wtedy były jeszcze miękkie, z pucołowatymi  buziami i proporcjami ciała zbliżonymi do dziecka, nie owada. Przebieranie, wymyślanie historyjek i odgrywanie sytuacji z życia z udziałem lalek było ważną częścią dzieciństwa. Wydawało mi się, że mam tych lalek całe mnóstwo. Przychodziły do mnie dziewczynki mieszkające w sąsiednich mieszkaniach, by razem się pobawić (bez zapowiedzi, bez dorosłych). Tak naprawdę miałam ich chyba z pięć, sześć przez cały dziecięcy okres.

Moja córka jakoś lalkami (jeszcze?) się nie interesuje – ma dopiero 4 lata. Nie kupuję więc nowych – ma na razie parę szmacianek, jedną miękką winylową i dwa dzidziusie. Dostała też Barbie od ciotecznych dziadków. Myślałam, że będzie to „zła księżniczka”, bo dla mnie tak wygląda :). Jak na razie, księżniczka skakała i szalała po piaskowym tarasie, który powstał przy zamkowym ogrodzie w piaskownicy :). Lalka winylowa może czasem cieszyć się ciekawą stylizacją włosów. Poza tym szału na lalki na razie u nas nie ma.

Lalka motanka 16 

Wielkie zdumienie – lalka motanka i jej mądrość

Dlatego zdziwiłam się mocno, gdy tak wielkie zainteresowanie wzbudziła moja relacja z zajęć, na których robiło się lalki-motanki. Opowiadałam babci, przy wnuczce, o tych niesamowitych, ukraińskich lalkach. Na warsztatach znalazłam się przypadkowo i na początku byłam sceptyczna, ale mój sceptycyzm w ciągu kwadransa zmienił się w zaciekawienie i ciepłe uczucia wobec oglądanych “cudów”, czyli lalek.

Tak naprawdę … nie służą one do zabawy. Według tradycji te lalki były robione przez dorosłych „z intencją”, miały więc funkcję symboliczną i magiczną. Nie była to jednak żadna czarna magia. Robiono je na przykład, gdy ktoś wyruszał w długą podróż – by mu towarzyszyła i wrócił szczęśliwie. Też, gdy dziewczyna miała wyjść za mąż – by znalazła towarzysza życiowego o pożądanych cechach. Aby rok przyniósł urodzaj i z setek innych powodów. Na przykład ziarnucha była wypełniona ziarnami. Inne ziołami (lalka-zielarka) i rozsiewały w domu przyjemny zapach, jeszcze inne korą dębu (zdrowie), brzozą (elastyczność, uzdrowienie), jarzębiną (kobiecość) itd.

Lalka motanka 2

Były to intencje, a lalka motanka je symbolizowała i skupiała energie im towarzyszące. Te energie kumulowały się w czasie tworzenia takiej lalki (trzeba była wybrać dobry dzień do tworzenia lalki). Czy to zabobony? To taka pierwotna wersja tego, co robimy dzisiaj na różnych warsztatach rozwojowych, psychologicznych itd. – wyobrażanie, wizualizowanie, zapisywanie (tu plastyczne) tego, co chcemy w życiu, co dla nas dobre, na czym skupiamy energię.  Dodam jeszcze, że intencja mogła dotyczyć tylko osoby, która je tworzyła – nie można było prosić, aby ktoś inny się zmienił albo coś mu się przydarzyło : ) 🙂 Lalki te nazywano też zadanice.

Tęsknota za pierwotną częścią nas samych – renesans lalek-motanek

Jeśli ktoś jest zainteresowany lalkami motankami, odsyłam na stronę pani Anety Grzegorzewskiej, gdzie znajdziecie mnóstwo inspiracji i prawdziwe cuda! Nasza lalka to taka pierwsza próba, zrobiona spontanicznie i może niezdarnie – ale i tak najbardziej kochana. Tu macie link do bloga pani Anety.

Lalka motanka 3

Pani Aneta prowadzi też co jakiś czas warsztaty z tworzenia lalek motanek. Lalki te robi się na wiele sposobów, choć zawsze motając. Jest to, wbrew pozorom, całkiem łatwe – wystarczy uruchomić pomysłowość i pokombinować. Na youtubie znajdziecie filmy pokazowe – nasza lalka motanka jest podobna „technicznie” do tej zrobionej przez Rosjankę. Są nawet filmy z kręgu anglojęzycznego, więc ewenement lalek przeniknął w inne sfery kulturowe. Jest to jednak BARDZO SŁOWIAŃSKA w swej duszy lalka. Do tego bardzo stara – najstarsze odkryte lalki pochodzą jeszcze z ery przedchrześcijańskiej. Dziś przeżywają ogromny renesans wynikający z naszej tęsknoty za tym, co pierwotne i wartościowe.

Lalka motanka – co ją charakteryzuje?

– Lalka motanka nie miała twarzy (lub miała magiczny krzyż – przedchrześcijański symbol), ponieważ z twarzą zyskałyby osobowość, a nie mogła być osobnym bytem, lecz reprezentować intencję osoby, która ją stworzyła. Gdyby miała twarz, zajęłaby się swoimi sprawami :).

– Lalka była robiona z domowych materiałów – wykorzystywano do niej ubrania, tekstylia, ozdoby itd. używane przez domowników – dzięki temu nabierała dodatkowego ładunku emocjonalnego i przywoływała wspomnienia.

Lalka motanka 10

– Lalki nie można było ani szyć, ani ciąć, przycinać, ani niczym kłuć (nie krzywdzić losu). To piękny zwyczaj – praca manualna ma wzmacniać skupienie, ciepło ludzkich rąk pozwala zachować moc myśli. Dawniej nawet nie cięto materiałów na takie lalki. Czyż to nie piękne? Łagodność, skupienie, poddanie się flow, pomysłowość, która sama przychodzi… Do tych wszystkich niezwykłych korzyści można dodać rozmyślanie o tym, co dla nas ważne, a dziś jeszcze … możliwość zwolnienia tempa, gdy już się za nie zabierzemy.

– Jeśli intencja już się spełniła, lalkę dostawały dzieci do zabawy. Jeśli nie – zakopywano ją w ziemi lub palono. Nie było wtedy koszy na śmieci, a człowiek żył w zgodzie z przyrodą i to, co nie było potrzebne, wracało w obieg (oczywiście materiały były naturalne).

Lalka motanka – trudno jej się oprzeć 🙂

Zrozumiałam, jak dużo mają w sobie mądrości te lalki-motanki i jak niesamowita jest naturalna kreatywność ludzka. Gdy opowiadałam o nich w domu, moja 4,5 letnia Siena krzyknęła „Chcę to robić!”. Byłam przekonana, że to zajęcie dla starszych, ale pomyślałam: Czemu nie? Zresztą nie mam wyjścia :). Możemy zrobić taką lalkę razem. Byłam ogromnie zdziwiona entuzjazmem, jaki tworzenie tej lalki wywołało. Żadna kupiona lalka nie wywołała aż tyle emocji i radości! Ciekawostka: według ukraińskiej tradycji takie lalki robiły dziewczynki, które już dostały miesiączki.

Lalka motanka 8

Nasza pierwsza lalka motanka – co dziecko potrzebuje do szczęścia?

Najpierw szukałyśmy w domowym składzie materiałów, tasiemek, sznurków itd. Potem zrobiłyśmy rdzeń (kulka na głowę wypełniona miękkim materiałem lub watą lub … czymś symbolicznym, jeśli chcecie i pierwszą warstwą materiału (u nas lawendowe płótno z batikiem). Siena zaanektowała już taką roboczą wersję „lalki” i zaczęła się nią bawić jak żadną inną. Dla niej była to KOMPLETNA lalka! Dziecięca wyobraźnia i zdolność symbolicznego widzenia zadziwia!

Lalka motanka 6

Lalka motanka 7

Tu zrobię małą dygresję: raz kupiliśmy w prezencie, przez Internet, lalkę-dzidziusia z tych super realistycznych, które pięknie wyglądają na stronach internetowych sklepów. Gdy przyszła, cała rodzina w ukryciu zbierała się, by wydawać okrzyki „Jakie to koszmarne i straszne!”, a potem lalkę po cichu zwróciliśmy. Byłam przekonana, że im bardziej realistyczne zabawki, tym lepiej. Nie cierpię zinfantylizowanych wersji dorosłych przedmiotów dla dzieci. Jednak dotarło do mnie, że w wypadku lalek świat dziecięcy wymaga nieokreśloności i budowania wyobraźni – co potwierdziła lalka-motanka.

Lalka motanka 4

Lalka motanka 5

Dziwna “lalka”.

Siena zaczęła sama coś motać i kombinować, mówiąc, że tworzy lalkę. Była to wybitnie abstrakcyjna forma, bez rąk i nóg. Owijała, wbijała szpilki, dobierała elementy, a na koniec poprosiła o pomoc w zawiązaniu. Byłam przekonana, że szybko o niej zapomni, tymczasem ta “lalka” cały czas na towarzyszy jako ważna zabawka 🙂 (na zdjęciach poniżej).

Lalka motanka 12

Robienie i motanie lalki okazało się fajną wspólną zabawą, nawet z małym dzieckiem. Jego obecność jest cenna – zawsze coś doda od siebie. Na przykład ja chciałam zawiązać supełki na końcach białego materiału jako rączki. Siena za to wymyśliła te złote kokardki i miały być ucięte właśnie na taką długość. Dodała też część tasiemek, zadecydowała o fryzurze, znalazła dla lalki korale (swoją bransoletkę).

Najukochańsza lalka

Gdy lalka była gotowa, Sienę wręcz rozpierało z radości i dumy. To była JEJ lalka, zrobiona wspólnie z mamą – to ona była zaangażowana w jej narodziny (tradycja mówi, że takie lalki w czasie ich tworzenia ubierają się same – powinniśmy się poddać temu procesowi, zamiast mieć z góry wyrobiony pogląd na jej wygląd i ubiór). Chodziła cały wieczór z lalką. Zdaję sobie sprawę, że trochę zboczyłyśmy z pierwotnego przeznaczenia lalek-motanek 🙂 . Ale nie szkodzi. Ważne, że wzbudziła tyle emocji, dała nam tyle twórczej zabawy, wspólnie spędzonego czasu i … wniosła jednak nową energię.

Lalka motanka 11

Nasza lalka motanka dostała też imię i nazwisko: Hahanka Sasanka :). Spała z nami parę nocy. Siena już wieczorem chciała jej dorysować twarz. Zasugerowałam, że może poczekamy, jaka twarz jej się przyśni i wtedy ją narysuje. Zgodziła się na ten pomysł. Do dziś lalka nie ma twarzy i jej to wcale nie przeszkadza :).

Lalka motanka 13

Zapytałam, czy weźmie lalkę któregoś dnia do przedszkola, bo lubi brać tam od czasu do czasu ulubione pluszaki. Odpowiedź była krótka: Nie. To moja tajemnica.:)

Polecam Wam zabawę w laki-motanki! Gdy włączycie w to zajęcie intencję, rozmyślanie nad ważnymi dla was sprawami, zajęcie kreatywno-plastyczne stanie się też terapeutyczno-rozwojowe.

follow
Podziel się…