kreatywnoscdziecka.pl

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Filter by Categories
Drukowanie
Duży format
Edukacja
Edukacja artystyczna
Formy przestrzenne
Kolaż
KREATYWNY DOM
Lepienie
Malowanie
Malowanie w akcji
Natura
O kreatywności
Ozdoby
Rozwój dziecka
Rysowanie
Sensoplastyka
Sztuka dziecka
Taniec
WIEDZA
Wycinanie
ZABAWY
Zajęcia plastyczne

Papierowe kolaże – o dziecięcych pomysłach

Chcę Wam pokazać pomysł na tworzenie kolaży, który jest kreatywny i do tego z dużym prawdopodobieństwem spodoba się dzieciom – znanym wielbicielom wszelkich naklejanek :). Wystarczy kolorowy samoprzylepny papier (lub inny, w różnych kolorach lub wzorach oraz klej do papieru) oraz cienkopis lub flamaster. Siena tą techniką zrobiła całą serię sów. Zabawa wciągnęła ją na tydzień, o czym za chwilę.

Papierowe kolaże – jak zrobić:

Zasada jest prosta. Z kolorowego papieru trzeba wyciąć podstawowe bryły wybranego obiektu. Może to być cokolwiek bliskiego sercu lub zainteresowaniom dziecka. Na przykład samochody, zwierzęta, rakieta, kwiaty, drzewa, owady, budynki, ufoludki itd. Można to robić według jakiegoś prototypu lub z wyobraźni. To przyjemny sposób, by zapoznać się z bryłami i ich przestrzennymi relacjami – już przedszkolaki czują takie rzeczy. Gdy bryły są już naklejone na kartkę, następuję druga faza – równie przyjemna, jak naklejanie: uzupełnianie flamastrem lub cienkopisem szczegółów i ozdabianie według własnych upodobań 🙂

Kolażowa sowa królowa i król

Autentycznie a nie ładnie

Tworząc tzw. blog kreatywny, mogłabym poprzestać na opisaniu pomysłu, jak robi się krok po kroku takie papierowe kolaże. Staram się jednak pokazywać Wam coś więcej – też samą kuchnię dziecięcego tworzenia. Bo przecież nie chodzi nam tylko o to, by dzieci realizowały nasze pomysły i stworzyły coś, co NAS zachwyci (jeśli chcemy mieć naprawdę kreatywne dzieci!). Takie podejście jest oczywiście efektowne. Znajdziemy mnóstwo kreatywnych pomysłów mam, które potem realizują dzieci, jako … odtwórcy.

Gdy jednak dzieci mają wolność i przestrzeń na swój wybór, będą działać według całkiem innych kryteriów niż nasze. Daleko im do postrzegania estetyki w naszych kategoriach. I nie ma to nic wspólnego z kształtowaniem gustu od najmłodszych lat! Zgadzam się, że otoczenie i zabawki dziecka powinny być estetyczne. W wypadku materiałów do twórczych zadań sytuacja wygląda trochę inaczej. Oczekiwanie, że coś będzie ładne lub oryginalne ogranicza dziecko, które chce eksperymentować, doświadczać, poznawać bez obaw, jak to ocenimy. W ich języku nie ma jeszcze słów kiczowate, zwykłe, bez sensu, zbyt odmienne ani nawet brzydkie w naszym rozumieniu. Nie boją się zmienić scenariusza, wchodzić w nieoczekiwane rejony, zrobić coś całkiem innego. Dlatego wciąż są kreatywne.

Kolażowe sowy

Przygoda z wolnością, a nie odtwarzanie

Dlatego proponuję: Dajcie dzieciom materiały, wstępny pomysł i zobaczcie, w którą stronę same pójdą. Nie stójcie też nad nimi z oczekiwaniami, że zaraz coś wymyślą i zrobią, co będzie “dowodem” ich pracy.

Magia tworzenia w wypadku dzieci ukryta jest nie w „co powstało”, ale, co się działo, gdy było wymyślane i tworzone. Jeśli dziecko odtwarza tylko nasz pomysł, nie będzie rozwijało swej odwagi, wyobraźni, intelektu ani kreatywności – nawet jeśli na koniec będzie to coś ładnego, ale co tylko spełnia nasze oczekiwania, a nie rozwija dziecko. Jeśli jednak damy mu wolność wyboru, pójdzie swoją drogą, zaczynając dialog z naszym pomysłem. Albo od początku będzie już miało swoją wizję, jak Siena, tworząc kolażowe sowy. Wbrew moim uprzedzeniom i negatywnym (niewypowiedzianym) ocenom. Dlatego ich powstanie wiele mnie nauczyło.

A oto historia naszych kolażowych sówek:

Zaczęło się od tego, że po drodze do domu zaszłyśmy do sklepu papierniczego. Siena odkryła tam neonowe samoprzylepne kartki (chyba do robienia cen itp), które wydawały mi się okropne. Była nimi zachwycona i upierała się, by je kupić. Bardzo jej się podobała sowa na okładce, która dla mnie była wyjątkowo nieciekawaszablonowa. Moje dziecko jednak coś w niej dostrzegło, bo zaraz po przybyciu do domu oznajmiła, że będzie robić takie “sówki”. Oczywiście z zakupionych kartek 🙂

Papierowe kolaże prototyp

Muszę przyznać, że w duszy nie bardzo zapałałam entuzjazmem. Nie dość, ze jakiś tandetny papier cenowy, to jeszcze odtwarzanie tej okropnej sowy! Ale zawsze to fajnie, że dziecko coś wycina, robi manualnie. Zostawiłam oczywiście moje uwagi dla siebie i zgodziłam się na prośbę, bym wycięła jej korpus i brzuszek.

Resztę elementów Siena wycinała sobie sama.  Zauważyłam, że brzuch przykleja całkiem inaczej niż na wzorze, można powiedzieć „niewłaściwie”. Ale nigdy nie komentuje takich rzeczy, tak samo zmienionych proporcji części ciała, braku skrzydeł itd. Szanuję dziecięcy sposób konstruowania rzeczywistości.

Siena zrobiła dużą mamę sówkę i małą sówkę dziecko. Zaczęło to wyglądać ciekawie. Ogromnie mnie zaskoczyło, gdy zobaczyłam, jak uzupełnia kolaże cienkopisem (ma dostęp do wszystkich podstawowych narzędzi do rysowania i malowania). Jej sowy niczym nie przypominały sztampowej sowy z okładki! Były oryginalne, miały indywidualny charakter i pazur. Było mi trochę głupio, że nie doceniłam materiału i kreatywności dziecka z góry oceniając pomysł jako kiczowaty i banalny! Nie przypuszczałam, że kolażowe sowy wykonane według prototypu, ale w pełnej wolności i bez oceniania mogą stać się polem do eksplorowania kształtów, wielkości i twórczego ozdabiania.

Kolaż ze ścinków

Dziecięce eksperymenty

Przez cały tydzień Siena tworzyła kolejne wersje “sówek”. Na tym nie poprzestała. Długo, jeszcze chyba przez miesiąc, bawiła się kolorowym papierem. Robiła różne, dziwne dla mnie, papierowe kolaże, wykorzystując inne materiały, nawet plastelinę  🙂 Albo tworząc kolaże ze ścinków. Nie pytałam jej po drodze, co to jest?, co to znaczy? Nie przerywałam jej zaangażowania w zabawę. Ona od czasu do czasu siadała sobie – wycinała, wyklejała i rysowała. Powstało wiele dziwnych obrazów, które pewnie nic nie znaczą. Jestem jednak pewna, że przy ich tworzeniu w głowie dziecka zachodzą przedziwne rzeczy związane z poznawaniem kształtów, komponowaniem, procesem tworzenia i realizowania swoich pomysłów, które mają duże znaczenie dla przyszłych działań, bardziej dorosłych lub, powiedzmy, szkolnych. Żadna gotowa zabawka ani wykonywanie poleceń według instrukcji nie zaprowadzi dziecka tak daleko, jak tworzenie według własnego zamysłu z otwartych materiałów.

Kolaże

Kolaż z plasteliny

Przekonałam się więc:

1. Gdy dziecko zainteresuje się jakimś materiałem, warto nie oceniać tego wyboru według naszych upodobań. Często to są „okropne rzeczy” 🙂 dla dorosłych – jeśli nie „kiczowate” w naszych oczach, to jakoś inaczej dla nas mnie pociągające (przypomnijcie sobie na przykład błotko na drodze).

2. Nie komentuję pomysłu dziecka! Tym razem wydawał mi się odtwórczy i nie podobał mi się model (sowa z okładki). Jednak popełniłabym duży błąd starając się, by było ładnie, gustownie i oryginalnie! W moim mniemaniu, w moim świecie, moim widzeniu. U dziecka wygląda to całkiem inaczej. Coś dostrzegła w tej sowie z okładki, co ją zaintrygowało. Coś sprawiło, że zaczeła tworzyć te paierowe kolaże.

3. Nie komentuję i nie poprawiam wykonania! Gdybym zaingerowała, powstałyby całkiem inne sówki i jestem pewna, że dużo mniej ciekawe :). Wiele razy przekonałam się (też prowadząc zajęcia z innymi dziećmi), że to, co nam wydaje się nieładne i nieoryginalne więcej mówi o naszych oczekiwaniach i ograniczeniach niż dziecięcym tworzeniu. Dzieci zresztą tworzą nie jako artyści w naszym rozumieniu – jest to dla nich też forma nauki, poznawania świata, eksperymentowania, budowania swojej wiedzy na temat różnych zjawisk, przedmiotów i pojęć.

Kolaż z guzików

4. Ogólnie mówiąc, zachęcam dziecko w domu do tworzenia, układania, komponowania. Powyższy guzikowy kolaż też powstał ponad rok temu spontanicznie 🙂 – ale Siena wie, że ma na takie działania zielone światło. Często są to rzeczy, które nawet trudno by było pokazać na blogu jako jakieś konkretne pomysły. Ale to właśnie tu jest to serce, kuchnia czy korzenie – nie w obrazkach, które już zadowalają nasze oko, ale tych codziennych dziecięcych eksperymentach z różnymi materiałami. To jest równie ważne, jak późniejsza nauka literek czy cyfr. To buduje dziecięce zdolności intelektualne, poznawcze, twórcze. No i oczywiście sprawia przyjemność, bo szczególnie u parolatka wszystko, co można dotknąć, sprawdzić namacalnie, przetworzyć w dłoniach to najważniejsza (oprócz ruchu) pole doświadczania i satysfakcji :).

A na koniec jeszcze pokazuję pierwszy bukiecik zebrany i skomponowany przez 4-latkę dla mamy. Układamy, budujemy i tworzymy na różnych polach :).

Układanie bukietu

Pierwszy bukiet dla mamy

follow
Podziel się…
Close Menu
%d bloggers like this: