Szkoła demokratyczna – szkoła przyszłości

"Edukacja to nie przygotowanie do życia, to życie samo w sobie."
John Dewey

Na pewno zetknęliści się z pojęciem edukacji demokratycznej. Rozwija się bardzo dynamicznie – nie tylko na świecie, ale też w Polsce. Chciałam więc zobaczyć szkołę demokratyczną na żywo, choć moje dziecko ma dopiero 3 lata. Wybrałam się na dzień otwarty organizowany przez  Wolną Szkołę Wilanów.

Szkoła demokratyczna – pierwszy kontakt, pierwsze wrażenie.

Gdy dotarliśmy, w ogródku już na dobre była rozkręcona impreza. Ujęło życzliwe powitanie i swobodna atmosfera. Dorośli rozmawiali, wokół biegały dzieci i psy. Trudno było poznać, kto jest rodzicem, kto nauczycielem. Kadra nie musiała się silić na „posągowy autorytet”, rodzice czuli się tak samo swobodnie. Można odetchnąć :).

Szkoła demokratyczna nie opiera się na odgórnej, sztywnej hierarchii, ale zaufaniu, bliskiej relacji i autorytecie wypracowanym w życiu. Nie ma to nic wspólnego z jakąś bliżej nieokreśloną „samowolą”, jakiej obawiają się niektórzy rodzice przyzwyczajeni do szkoły opartej na narzuconej dyscyplinie. Dzieci w szkole demokratycznej, dzięki okazanemu im zaufaniu i wsparciu, uczą się, jak być odpowiedzialnymi ludźmi.

Za chwilę miało rozpocząć się spotkanie i rozmowa z rodzicami o edukacji. Weszliśmy do głównego budynku szkoły – czerwonego domku z oknami na ogród. Przyjazne wnętrze bez ławek, w sali głównej zainstalowane dwie huśtawki :).

szkoła demokratyczna-dla kogo

Kryzys współczesnej szkoły.

Jeśli nie mieliście wcześniej kontaktu z edukacją demokratyczną, proponuję obejrzeć jeden z najsłynniejszych TED Talks w historii „Szkoły zabijają kreatywność. Sir Ken Robinson (dostał tytuł od królowej angielskiej za zasługi dla edukacji) twierdzi, że tradycyjne szkoły ze swoim systemem nauczania z XIX w. stały się skansenem wobec współczesnego świata oraz wobec tego, co wiemy o nauczaniu i jakiej wiedzy potrzebują dzieci. Dodatkowo taki system dyskryminuje ważne przedmioty rozwijające dzieci fizycznie, emocjonalnie i artystycznie, gasi wiele pozytywnych cech i zaprzepaszcza odkrycie potencjału, w tym talentów, ogromnej części uczniów.

Problem dotyczy nie tylko Polski, ale wielu krajów – choć u nas jest mocno dotkliwy, zarówno jeśli chodzi o sposób uczenia, tzw. kanon i samą kulturę szkoły. Polska edukacja jest wyjątkowo przestarzała, nieskuteczna i krzywdząca dzieci. W wielu krajach wprowadza się już od dawna innowacje – rezygnuje w dużej części ze stopni, eksperymentuje z interdyscyplinarnością, nauczaniem projektowym, fakultatywnymi przedmiotami. W Australii poważnie myśli się o wprowadzeniu zmian w szkolnictwie, które bardzo by je upodobniły do edukacji demokratycznej, gdyż badania wykazały, że taki sposób nauczania jest … najbardziej efektywny. Być może za 100 lat większość szkół na świecie będzie demokratyczna? Choć to może optymistyczna wersja?…

Nadmiar wolności?

Rodzice najczęściej obawiają się, że szkoła demokratyczna nie zmobilizuje ich dzieci do nauki. W takiej szkole nie ma obowiązku bycia obecnym na lekcji, nie ma stopni ani dyscyplinowania uczniów przez kary i nagrody. Dzieci zdają jednak obowiązkowe egzaminy z podstawy programowej i radzą sobie nie gorzej niż uczniowie szkół powszechnych. Różnica polega na tym, że szkoła demokratyczna bierze pod uwagę w dużym stopniu inne wartości:  zrównoważony rozwój, kompetencje społeczne, potrzeby emocjonalne, ruchowe i rozwijanie własnych pasji.  Nie ma tu bezmyślnego wkuwania i zaliczania wiedzy, która ulotni się zaraz z ich głowy. Z danych z zagranicznych szkół wiadomo, że podobny odsetek uczniów idzie na studia wyższe. Ci, którzy nie idą, często wybierają inną karierę, zgodną z własną pasją, która nie wymaga studiów. Można więc przyjąć, że mają większe szanse na bycie spełnionymi dorosłymi.

Jak to się dzieje? Wolność i chęć do rozwoju.

Wbrew temu, co się powszechnie uważa, dzieci uwielbiają się uczyć. To tylko system edukacyjny skutecznie je szczepi przeciw chęci zdobywania wiedzy i umiejętności dla samego rozwoju osobistego. Przekonuje, że ważniejsze są stopnie, że nauka to przymus, a wiedza podawana jest pasywnie w sposób mało atrakcyjny dla dziecięcego umysłu. Każde dziecko z natury ma ogromną ciekawość świata, chce podążać za tym, co je fascynuje. Szkoła demokratyczna daje mu taką możliwość, uwzględniając naturę dziecka, potrzebę ruchu, zabawy, autonomii i relacji.

Wolność prowadząca do odpowiedzialności.

Poprzez dobrowolne przychodzenie do szkoły i indywidualny dobór programu nauczania, dzieci uczą się nie lenistwa i kombinowania, ale samodzielności i odpowiedzialności za siebie. Nie robią czegoś, bo czują presję, groźbę lub strach przed karą albo brakiem akceptacji. Same decydują się na naukę i rozwijają świadomość swoich zainteresowań, możliwości i talentów. Poznają konsekwencje swoich decyzji.

szkoła demokratyczna-dla kogo

szkoła demokratyczna-dla kogo

Szacunek i autorytet zbudowany na zaufaniu.

Szkoła demokratyczna to nie miejsce dla każdego nauczyciela. Jeśli prowadzi nudne zajęcia, dzieci po prostu nie będą na nie przychodzić. Nauczyciel nie ma odgórnego autorytetu wynikającego z hierarchii, ale musi sobie go wypracować. Czy przez to dzieje się coś strasznego? Nie, wręcz przeciwnie. Dorośli wspierają, inspirują i też uczą – ale dzieci też uczą się od siebie nawzajem i z przeróżnych źródeł.

W takiej szkole nie zakłada się z góry, że w trudnej sytuacji “to wina ucznia”, a rodzice nie są wzywani, by “to naprawić”. Warto sobie przypomnieć, ile dzieci w tzw. normalnej szkole ma bliskie relacje ze swoimi nauczycielami – naprawdę ich ceni, szanuje i ciepło wspomina po skończeniu szkoły?

W czasie dni otwartych Wolnej Szkoły Wilanów odbył się mini-warsztat z komunikacji bez przemocy (NVC). Prowadziła go jedna z mam uczniów, współautorka książki Dogadać się z dzieckiem – rekomendowanej przez autorytety w psychologii. Szkoła demokratyczna zakłada, że dziecko jest pełnoprawnym człowiekiem, którego poczucie integralności szanuje się tak jak dorosłych. W szkole są nie tylko nauczyciele, ale też mentorzy, którzy na co dzień przebywają z dziećmi – pomagają, doradzają, słuchają, ale nie narzucają.

szkoła demokratyczna-dla kogo

Czy istniej coś takiego jak wspólny “kanon wiedzy”?

W czasie spotkania słyszałam obawy rodziców zainteresowanych takim typem edukacji, czy ich dziecko zdobędzie potrzebną wiedzę – do egzaminów, na studia, w życiu? W polskim systemie nawet uczniowie szkół demokratycznych są zobowiązani do zaliczenia podstawy programowej poprzez egzaminy. Zdają je w zaprzyjaźnionej systemowej szkole, do której są formalnie “przypisani”. Zdają bez problemu i dostają się na studia. Właściwie to mają więcej czasu, by się przygotować do studiów, bo nie muszą “poprawiać stopni” z masy przedmiotów i tracić czas na pamięciowe sprawdziany i kartkówki.

Coś innego jest bardziej istotne w tej dyskusji. Czy dzisiaj, aby na pewno istnieje coś takiego jak kanon wiedzy? Nauka idzie do przodu tak szybko, że właściwie to, czego się uczymy dziś, staje się nieaktualne po skończeniu szkoły. Tożsamość kulturowa jest dziś też pojmowana w inny sposób – na pewno wbijanie do głowy na siłę twórczości wieszczów nie jest dobrym pomysłem na budowanie tożsamości w XXI w.

Przyswajanie poszatkowanej wiedzy, podzielonej na przedmioty, przygotowanej w pakiecie „do zapamiętania” nie jest efektywne i nie rozwinie też umiejętności potrzebnych w dzisiejszych czasach: kreatywności, współpracy, umiejętności krytycznego myślenia, wyszukiwania informacji i łączenia faktów z różnych sfer. Wojciech Eichelberger wprost odniósł się do takiego odgórnego kanonu jako demotywatora do nauki (wykład od 58. minuty).

Kopanie piłki i wspinanie się na drzewa.

W szkole demokratycznej niekoniecznie uczniowie siedzą nad książkami, słuchają wykładu nauczyciela, a już na pewno nie spisują mechanicznie notatek. Szanuje się, że każdy człowiek ma inne predyspozycje, inny sposób uczenia się jest dla niego efektywny. Raz może to być czytanie książki albo słuchanie wykładu, ale innym razem furtką do wiedzy może być doświadczenie, obserwacja, zbieranie informacji od innych, tworzenie lub … ruch.

Dlatego jest w porządku, jeśli dziecko gra godzinami w piłkę przez parę dni, albo siedzi na drzewach (to zajęcie jest legendarne dzięki pierwszej demokratycznej szkole na świecie, Summerhill). Być może potrzebuje w tej chwili ruchu, odpoczynku, czasu na poukładanie spraw. Dzieci mają inną dynamikę aktywności niż dorośli. Siedzenie długo w ławkach jest męczarnią dla ich umysłów i ciał. Dlatego możliwość wyboru zajęcia, odpoczynku, daje w sumie większą efektywność nauki.

szkoła demokratyczna-dla kogo

Inna wizja „człowieka sukcesu”.

W szkole demokratycznej nie namawia się dzieci, by na siłę szły na studia. Może to zmylić rodziców. Mogą obawiać się, że szkoła nie „zdopinguje” dziecka i nie “wznieci w nim ambicji” (warto zapytać: jak to ma wyglądać?). Czy jednak zauważyliście, że dyplom uczelni wyższej przestał był gwarancją sukcesu? Często bardzo pomaga, ale nie jest dowodem inteligencji i zaradności. Dużo ważniejsze jest odkrycie, w czym jest się naprawdę dobrym i rozwijanie swojego potencjału. Szkoła demokratyczna to umożliwia. Przygotowuje też nie gorzej, a lepiej, do wyzwań samodzielnego życia (studiów, pracy i decydowania o swojej karierze).

Dla kogo jest szkoła demokratyczna? Dla każdego człowieka, który chce żyć świadomie, kreatywnie i odpowiedzialnie. Na pewno nie dla rodziców, którzy chcą wychować superdzieci, dokumentujące swoje osiągnięcia przez stopnie. Dzieci kochają taką szkołę, choć te, które zostały w jakiś sposób zranione przez tradycyjny system szkolny, ukształtowały w niej wiele nawyków (przymus, presja, strach przed oceną, brak samodzielności) potrzebują często czasu, aby przestawić się na inny sposób funkcjonowania, znowu zaufać dorosłym i swoim możliwościom.

 

Obserwuj
Podobał Ci się ten wpis? Proszę, udostępnij go dalej. Dziękuję!