Zabawy w ogrodzie – magiczna mikstura

Podzielę się z Wami jedną zabawą – wcale nie taką oryginalną. Raczej ponadczasową. Do tego tak kochaną przez dzieci, że warto ją powtarzać nie raz i nie dwa Zresztą one bawią się tak same nieskończoną ilość razy. To tworzenie różnych zup i mikstur. Pamiętacie? Ta zabawa wciąż żyje – powstaje w kuchniach, ogródkach, lasach, kałużach, plażowych grajdołkach, a ostatnio widziałam miksturę powstającą w wydrążonym pniu drzewa. Jeśli zapomnieliście o niej na chwilę – wróćcie z dziećmi do tej magicznej sztuki.

Wbrew pozorom, tworzenie mikstur to nie byle co. Pomyślcie, ile składników do niej się nadaje i jak różne może mieć „magiczne” właściwości?? Wiosną i latem kusi ogromne bogactwo potencjalnych składników, które można dotykać, wąchać, rwać i mieszać.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

A teraz opowiem Wam historię pierwszej w tym sezonie mikstury powstałej w naszym domu. Tworzenie jej miało być zajęciem przedobiadowym, a zamieniło się w całodniowe.

Magiczna mikstura w psiej misce

Tak naprawdę to pierwsza mikstura powstała dzień wcześniej … w psiej misce. Taki prototyp. Albo może miała nawet większą magiczną moc, kto wie?;) Zaczęło się od powtarzanego ostatnio psikusa. Chwila nieuwagi dorosłych i plum! Karma z psiej lub kociej miski ląduje … w misce z wodą dla psa. Tym razem w dużej ceramicznej, stojącej na zewnątrz. Nie to, że lubimy ten psikus, o nie. Ale dzieci czasem ćwiczą swoją przekorę… Do karmy dołączyły jakieś inne składniki z ogródka. Gdy zobaczyłam, że to mikstura (a chciałam zrobić w spokoju kolację), dostarczyłam jeszcze parę wzbogacających materiałów: mąka, stare zioła, reszta fasoli, ryż… Sienę to zajęcie pochłonęło. Wybaczcie, że nie zrobiłam zdjęcia. Jakoś wyglądała „strasznie magicznie” :).

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

W poszukiwaniu skarbów natury…

Na drugi dzień nie bardzo było wiadomo, czym wypełnić dwie godziny przed obiadem. Zaproponowałam taką samą miksturę, ale ogrodową – z magicznych roślin, kwiatów, liści i ziół z ogrodu. Oczywiście najpierw trzeba było je znaleźć. To wspaniała zabawa!

Zaczęły się więc poszukiwania, co nadaje się do mikstury (bez ogałacania ogrodowych roślinek, raczej rwąc to, co jest w dużej obfitości lub przekwita). Liście brzozy, przerośniętego żywopłotu, paru krzewów o kolorowych liściach, przekwitający bez, połamane przez psa kwiatki w ogródku… Trzeba było się napracować, by znaleźć te skarby.

Gdy już leżały razem na stole, wyglądały zaskakująco! Zależnie od pory roku (letnie kwiaty, późnoletnie kwiaty, owoce i rośliny, jesienne skarby itd.) oraz miejsca (ogródek, łąka, las, morze) te kompozycje mogą być bardzo różne. Poznajemy, jakie bogactwo kształtów i kolorów oferuje nam przyroda.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Nożyczki w ruch

Wcale nie gorzej prezentowały się magiczne składniki w miseczkach. Okazało się, że przycinanie i obrywanie tych listków, kwiatków itd. to bardzo zajmujące i pracochłonne zajęcie. Trwało długo po obiedzie. Zostałam zaangażowana w zapewnienie nowych dostaw materiałów. Szczególnie duże zapotrzebowanie było na małe kuleczki, z których ograbiłyśmy trochę drzewko. Mam nadzieję, że nam wybaczy.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Woda, woda i drewniana chochla

Moment kulminacyjny przy takim przygotowaniu mikstury, to wrzucanie wszystkiego do dużej miski. Prezentowało się wspaniale. Obudziło moje wspomnienia z dzieciństwa, gdy dziewczynki zbierały kwiaty, rwały płatki, a potem bawiły się w rozrzucanie ich po chodniku i trawie.

W wielkiej misce, wśród innych składników, znalazł się też obiadowy koperek zaanektowany przez „główną czarownicę”. Miskę pełną kwiatów, liści i kulek, należy zalać wodą (to pewnie aktywuje magiczne właściwości). Zalewanie, przelewanie, rozlewanie i mieszanie to część całego procesu – bardzo ważna – być może ulubiona przez małe czarownice i czarodziejów. W przypadku naszej mikstury bardzo atrakcyjny okazał się mały dzbanuszek z wodą i mieszanie wielką, drewnianą łyżką.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Lodowa mikstura

Zabawa miksturą trwała całe popołudnie. Uzupełnianie składników, mieszanie, dolewanie wody… Potem też noszenie je w mniejszej misce (hmm, rozlanie części na schodach do domu – część życia). Jedną porcję zamroziłyśmy. Wyjęta na drugi dzień była bardzo intrygującym obiektem do oglądania i dotykania. Posiedzi jeszcze w zamrażalniku. Pewnie wyjmiemy ją ostatecznie w jakiś upalny dzień, by roztopić w słońcu :).

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

 

Obserwuj
Podobał Ci się ten wpis? Proszę, udostępnij go dalej. Dziękuję!