Zabawy w ogrodzie – magiczna mikstura

Podzielę się z Wami jedną zabawą – wcale nie taką oryginalną. Raczej ponadczasową. Do tego tak kochaną przez dzieci, że warto dać się zainspirować jeszcze raz :). Można ją powtarzać dziesiątki razy. Choć dzieci pewnie by mówiły o tysiącach ;). To tworzenie różnych zup i mikstur. Pamiętacie??? Ta zabawa wciąż żyje – powstaje w kuchniach, ogródkach, lasach, kałużach, grajdołkach, a ostatnio widziałam miksturę powstającą w wydrążonym pniu drzewa. Jeśli zapomnieliście o niej na chwilę – wróćcie z dziećmi do tej magicznej sztuki!

Mam wrażenie, że wystarczy rzucić tylko hasło, a dzieci już samodzielnie zagłębią się w jej arkana :).

Wbrew pozorom, tworzenie mikstur to nie byle co. Pomyślcie, ile składników do niej się nadaje i jak różne może mieć „magiczne” właściwości?? Gdy tylko robi się ciepło i zielono, pokusa, by zastąpić domowe materiały plastyczne, pachnącymi i ciekawymi w dotyku specyfikami, jest naprawdę kusząca. Okazuje się, że nawet jeśli ma się tylko parę lat, lubi się biegać, psocić, rwać kwiatki i co rusz wymyślać zabawy.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Swoją drogą, do jakiego wieku można się bawić w takie mikstury??? To tak trochę żartem pytam.

A teraz opowiem Wam historię pierwszej w tym sezonie mikstury powstałej w naszym domu. Miała być zajęciem przedobiadowym. Zamieniła się w duże przedsięwzięcie :).

Magiczna mikstura w psiej misce

Upss, tak naprawdę to pierwsza mikstura powstała dzień wcześniej … w psiej misce. Taki prototyp. Albo może miała nawet większą magiczną moc, kto wie?? Zaczęło się od powtarzanego ostatnio psikusa. Chwila nieuwagi dorosłych i plum! Karma z psiej lub kociej miski ląduje … w misce z wodą dla psa. Tym razem w dużej ceramicznej, stojącej na zewnątrz. Nie to, że lubimy ten psikus. Ale dzieci czasem ćwiczą swoją przekorę… :). Do karmy dołączyły jakieś inne składniki z ogródka. Gdy zobaczyłam, że to mikstura (a chciałam zrobić w spokoju kolację), dostarczyłam jeszcze parę wzbogacających materiałów: mąka, stare zioła, reszta fasoli, ryż… Mikstura powstawała z wielkim zaangażowaniem. Wybaczcie, że nie zrobiłam zdjęcia. Jakoś wyglądała „strasznie magicznie” :).

PS. Gdy Siena skończyła 4 lata, wyrosła z tego psikusa. Przestało ją to bawić. Zawsze za to lubiła i wciąż lubi karmić zwierzęta.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

W poszukiwaniu skarbów natury…

Na drugi dzień nie bardzo było wiadomo, czym wypełnić dwie godziny przed obiadem. Zaproponowałam taką samą miksturę, ale ogrodową – z magicznych roślin, kwiatów, liści i ziół z ogrodu. Oczywiście najpierw trzeba było je znaleźć. To wspaniała zabawa!

Zaczęły się więc poszukiwania, co nadaje się do mikstury (bez ogałacania ogrodowych roślinek, raczej rwąc to, co jest w dużej obfitości lub przekwita). Liście brzozy, przerośniętego żywopłotu, paru krzewów o kolorowych liściach, przekwitający bez, połamane przez psa kwiatki w ogródku… Trzeba było się napracować, by znaleźć te skarby.

Gdy już leżały razem na stole, wyglądały zaskakująco! Pomyślcie, zależnie od pory roku (letnie kwiaty, późnoletnie kwiaty, owoce i rośliny, jesienne skarby itd.) oraz miejsca (ogródek, łąka, las, morze) te kompozycje mogą być bardzo różne! Poznajemy, jakie bogactwo kształtów i kolorów oferuje nam przyroda.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Nożyczki w ruch

Wcale nie gorzej prezentowały się magiczne składniki w miseczkach. Okazało się, że przycinanie i obrywanie tych listków, kwiatków itd. to bardzo zajmujące i pracochłonne zajęcie. Trwało długo po obiedzie. Zostałam zaangażowana w nowe dostawy, by wypełnić główne naczynie. Szczególnie duże zapotrzebowanie było na małe kuleczki, z których ograbiłyśmy trochę drzewko. Mam nadzieję, że nam wybaczy.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Woda, woda i drewniana chochla

Moment kulminacyjny przy takim przygotowaniu mikstury, to wrzucanie wszystkiego do dużej miski. Prezentowało się wspaniale! Obudziło moje wspomnienia z dzieciństwa, gdy dziewczynki zbierały kwiaty, rwały płatki, a potem bawiły się w rozrzucanie ich po chodniku i trawie.

W wielkiej misce, wśród innych składników, znalazł się też obiadowy koperek z małej miseczki, który został uzurpowany przez „główną czarownicę”. Miskę pełną kwiatów, liści i kulek, należy zalać wodą (to pewnie aktywuje magiczne właściwości). Zalewanie, przelewanie, rozlewanie i mieszanie to część całego procesu – bardzo ważna – być może ulubiona przez małe czarownice i czarodziejów. W przypadku naszej mikstury trzeba było koniecznie użyć małego dzbanuszka.

Chciałam namówić Sienę na „wrażenie sensoryczne”, czyli mieszanie rękami, ale jakoś bardziej kręciło ją używanie wielkiej, drewnianej łyżki. Nigdy nie naciskam na takie zaprogramowane zajęcia. Gdy dziecko ma kontakt z przyrodą i dajemy mu się choć trochę pobrudzić, wrażenia sensoryczne same przychodzą.

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Lodowa mikstura

Zabawa miksturą trwała całe popołudnie. Uzupełnianie składników, mieszanie, dolewanie wody… Potem też noszenie je w mniejszej misce (hmm, rozlanie części na schodach do domu – część życia). Jedną porcję zamroziłyśmy. Wyjęta na drugi dzień była bardzo intrygującym obiektem do oglądania i dotykania. Posiedzi jeszcze w zamrażalniku. Pewnie wyjmiemy ją ostatecznie w jakiś upalny dzień, by roztopić w słońcu :).

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

zabawy w ogrodzie - magiczna mikstura

Czy nie myślicie już teraz, że tych mikstur rzeczywiście może powstawać tysiące? Każda będzie miała inne właściwości, inne kształty, barwy i zapachy :).

Obserwuj
Podobał Ci się ten wpis? Proszę, udostępnij go dalej. Dziękuję!