Co przyniesie przyszłość?

Witajcie Moi Drodzy,

Udało mi się znaleźć chwilę oddechu, by siąść przy komputerze i napisać coś w skupieniu (komentarz po trzech dniach: jednak nie za jednym zamachem:)). Właściwie pół-oddechu, biorąc pod uwagę fakt, że mam w domu bardzo żywą i rozmowną pięciolatkę, która tydzień nie wychodziła z domu z powodu infekcji. Zazwyczaj odporna, akurat teraz, pierwszy raz w życiu dostała gorączki i ostrego kaszlu. Ja parę dni wcześniej bólu gardła. Dziś nie brzmi to dobrze… Tym bardziej, że jedna osoba z rodziny miała kontakt z kimś, kto miał kontakt… Mieliśmy więc mały trening niepewności – coś, z czym przyjdzie nam się wszystkim zmierzyć w bliższej i dalszej przyszłości.

Mam nadzieję, że przeżywacie ten trudny czas w dobrym stanie psychicznym. Wiele osób przechodzi naprawdę ciężkie chwile związane z koniecznością siedzenia w małym mieszkaniu w mieście, całodobową opieką nad dziećmi, koniecznością kontynuowania nauki oraz pracy, gdy nie ma warunków, a nawet źródło utrzymania niepewne. Jestem więc bardzo wdzięczna i doceniam luksusową sytuację. Wypłukane konto, brak czasu na realizowanie planów zawodowych, osobistych, ale jest spokojne otoczenie, jest obok las, jezioro i duży ogródek. Wyjechaliśmy się na dobre na czas epidemii z Warszawy, na prowincję.

co przyniesie przyszłość po epidemii

Przechodzę przez cały wachlarz stanów emocjonalnych. Obawy, ciekawość, skupienie, motywacja, bezsilność, frustracja i mobilizacja mieszają się ze sobą. Muszę zrezygnować z części planów zawodowych. Ale to nic. Trzeba przystosować się do nowej sytuacji. Jak zaczynał się lockdown, to nawet poczułam ulgę, co mnie zaskoczyło. Wyszłam z kołowrotka i nagle odpadły wszystkie nieistotne sprawy. Zdałam sobie sprawę, jak nieważne są powody frustracji i stresu z czasów dobrobytu. Bo jednak żyjemy w Europie w dobrobycie. Dzięki tej mieszance emocjonalnej, uldze i mobilizacji pojawiła się większa jasność myśli i celów. Łatwiej mi odpowiedzieć na pytanie: co jest dla mnie najważniejsze.

Mam wrażenie, że piszę do Was z innego wymiaru. Nikt nie spodziewał się, że porządek świata może być tak kruchy, że nagle prawie cała cywilizacja zamrozi się – opustoszeją skwery, place zabaw, filharmonie, kina, domy kultury, baseny, a we Włoszech nawet zakłady produkcji. W tej ciszy widać lepiej, jak nasz świat na co dzień pędzi na oślep i że na naszych oczach przyspiesza coraz bardziej, a tak cały czas się po prostu nie da. Dlatego zmiany ekonomiczne, społeczne i też polityczne są nieuniknione – mówi się coraz częściej o nowym etapie historii, a więc ten duch wisi w powietrzu.

co przyniesie przyszłość po epidemii

Nie jest to jednak nic, co nie zostało przewidziane. Na co dzień nie słuchamy naukowców, filozofów, myślicieli, którzy przepowiadają trendy naszej cywilizacji, jej wyzwania i problemy. Bo kto ma czas przejmować się tym wszystkim i walczyć, choćby lokalnie, by świat był lepszy??? Tym bardziej topniejącą na naszych oczach Grenlandią, przyrodą, która nie potrafi obronić swojej harmonii i różnorodności (zapewniającej nam zdrowie), zatruwającym nas smogiem albo ostrzeżeniami WHO o możliwości pojawienia się nowych , groźnych wirusów? Ja nie mam. Staram się w konsumpcyjnym- świecie-dobrobytu-kosztem-własnego-czasu-i-zdrowia, znaleźć formułę na życie zdrowe i harmonijne i to mi pochłania wystarczająco dużo energii.

Pandemia koronowirusa wrzuciła nas jednak w realność rokowań o dużych zmianach, jakie nas czekają. Nie przepowiedni, ale popartych faktami wniosków racjonalnie myślących naukowców. Nasz świat czekają gwałtowne zmiany. Mówi się, że to nie kwestia wieków, ale najbliższych dziesięcioleci. Czy wiecie, że może nasze wnuki nie będą mogły już się uczyć o wielu „fajnych zwierzątkach” ? Wiele gatunków po prostu przestanie istnieć. Nie będzie już książeczek z obrazkami szympansów, tygrysów, nosorożców, misiów panda, słoni, gazel, panter i wielu wielu innych (zajrzyjcie na listę ) .W ciągu 50 lat populacja dzikich zwierząt zmniejszyła się o 58 procent… Mnie boli, że w Polsce za życia mojego dziecka może nie być już brzozy (moje ukochane drzewo), świerka, sosny i wielu innych drzew klimatu umiarkowanego. O tym mówią specjaliści z PAN. Tak samo nasz dzieci mogą zapomnieć o smaku czekolady i kawy, bo plantacje tych roślin mają wyschnąć w ciągu paru dziesięcioleci z powodu zmian klimatycznych, które stają się nieodwracalne.

co przyniesie przyszłość po epidemii 4

Rośliny i “zwierzątka” dla wielu nie są sprawą priorytetową. Niektórzy nawet wyobrażają sobie stworzenie „nowego wspaniałego świata” na Marsie i tam już się wybierają. Są też tacy, co uwierzyli, że kryzys klimatyczny i ekologiczny to wymysł. Nie trafiają do nich fakty, liczby i statystyki. Czy jednak nasze dzieci poradzą sobie z problemami z żywnością, z zatruciem żywności, z nowymi wirusami, z dławiącym świat plastikiem, który wydala nasza „cywilizacja dobrobytu”? Czy poradzą sobie z coraz większą inwigilacją i sztuczną inteligencją i tym, że dziś żadne państwo nie może uciec od problemów globalnych, co widzimy, że dzieje się na naszych oczach? Czy nasze dzieci będą mogły w takich warunkach prowadzić szczęśliwe i wolne życie? I jak je do tego przygotować? Te pytania zadaje sobie w tym trudnym czasie. Bo jednak umiejętność bycia szczęśliwym i radzenie sobie z dużymi wyzwaniami, które nie ominą nikogo (chyba że tych, co stworzą “nowy raj” na Marsie :)) to teraz dla mnie najważniejsza sprawa.

Staram się być optymistką i wierzyć, że jednak człowiek się ocknie i Ziemia da nam drugą szansę, mimo że tak ją maltretujemy. Nie oszukujmy się jednak, że nasze dzieci będą żyć w takim świecie jak my. Będą żyć w całkowicie innym świecie. Nawet politycznie, społecznie, kulturalnie.

co przyniesie przyszłość po epidemii 7

Z tego, co mówią eksperci, nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie rzeczywistości, w jakiej będą żyć nasze dzieci, gdy będą w dojrzałym wieku. Temu tematowi Ken Robinson poświęcił cały wstępny rozdział w książce „Oblicza umysłu. Ucząc się kreatywności”. Pisze o tym, że nasz świat przyspiesza w tempie geometrycznym. Pojawia się pytanie: kiedy to się skończy i do czego doprowadzi?.. Nie strasząc, nie gderając, ale patrząc realistycznie w przyszłość. A co z życiem naszych wnuków, których los będzie zajmował centralne miejsce w sercu naszych dzieci??

Dlatego widzę, z coraz większą jasnością, jak ważne jest, by dać dzieciom siłę i mądrość na nową epokę i nową rzeczywistość. To dla mnie podstawowa sprawa. Dużo ważniejsza niż ekscytowanie się stopniami, punktami, klasówkami. Ktoś może powiedzieć: nieprawda, od tego zależy przyszłość, dobry uniwersytet itd. Jednak wielu dorosłych, którzy dziś dobrze sobie radzą w życiu, mają wiedzę i osiągnięcia w swojej dziedzinie to niekoniecznie najlepsi uczniowie w dzieciństwie i młodości, z dobrymi ocenami od góry do dołu.

kreatywność dziecka

Chodzi o coś więcej. Widzę z coraz większą jasnością, że dzieci trzeba dziś przygotować na duże zmiany. Nauczanie nie może być bezmyślnym zapamiętywaniem na oceny. Kreatywność, odwaga, współpraca, siła więzi, krytyczne myślenie i wiele innych ważnych na tę przyszłość cech nie może być tłamszonych, jak to się dzieje we współczesnej szkole. Naszym dzieciom potrzebna jest siła, wiara w swoją moc, swoje możliwości i umiejętności, by poradzić sobie z szybko zmieniającym się światem. Potrzebny jest wewnętrzny spokój, ukorzenienie, poczucie wspólnoty, wzajemna pomoc, które pozwolą im być szczęśliwymi ludźmi, którzy mają przed sobą wyzwania, a nie przytłaczające ich problemy. Muszą wiedzieć, jak uaktualniać zdobytą wiedzę, jak ją selekcjonować, krytycznie oceniać, przetwarzać i wykorzystywać w praktyce. Jak wnosić swoje pomysły i wiedzę, jak rozwiązywać konflikty, jak akceptować odmienne style życia i jak bronić siebie w razie agresywnych ataków. Jak zbudować swój mały świat, wiedząc, że jego też dotyczą zawirowania tego dużego.

Dorastanie do bycia szczęśliwym, silnym i spełnionym człowiekiem jest najważniejsze. A dzieci wzrastają w domu i w szkole. Te dwa miejsca tworzą ich przyszłą tożsamość i osobowość. Myślę teraz o tym, gdy siedzimy zamknięci w domu i widzimy, jak na naszych oczach wielkie mocarstwa łamią się wobec jednego, nawet nie tak bardzo śmiertelnie groźnego (choć niebezpiecznego) wirusa. Jak politycy odsłaniają swoją krótkowzroczność, bufonowate zapewnienia i bezradność (oczywiście nie wszyscy wspinają się na szczyty mierności albo zaślepienia – są i tacy, którzy mówią do swych obywateli dojrzałym i szczerym językiem). Myślę, jak teraz ważny jest dom i szkoła – jak wiele mogą dać dzieciom i jak wiele powinny dać na nowe czasy, jeśli chodzi o wartości, postawy, uczenie kreatywności, zdolności adaptacji i wytrwałości. Dla nas, dorosłych, też nastał czas, gdy musimy przekraczać własne ograniczenia i słabości, dojrzewać i mobilizować się wobec nowych wyzwań po epidemii.

co przyniesie przyszłość po epidemii

I jeszcze jedno. Ten czas, gdy jak nigdy, słucham wielu programów publicystycznych, wywiadów, raportów, dokumentów itd, to też czas, gdy jak nigdy chętnie spędzam czas wśród przyrody. Nawet parę spacerów w tygodniu daje wytchnienie, oddech i ukojenie. Daje energię (i zwiększa odporność), przypomina skąd pochodzimy, co jest naszym prawdziwym domem, nawet jeśli na co dzień siedzimy w ścianach naszych wygodnych domów. Po wyzdrowieniu zaczęliśmy więc znowu wychodzić i zajmować się bardzo ważnymi rzeczami: obserwowaniem chmur, nieba, ptaków i roślin.

follow
Podziel się…